sobota, 28 sierpnia 2010

Po raz kolejny S u M. Kolejne spotkanie z W. Kolejne rozczarowania z 'zachętą' na przyszłość. Jak zwykle nic mi się od życia nie należy. Czy on musi być taki? Dlaczego ma w sobie to coś, co nie pozwala mi o nim zapomnieć? Jaaaaa!!

niedziela, 22 sierpnia 2010

And I'm back to reality....żyłam w świecie złudzeń, że wszystko może być fajne i w ogóle super, ale to już koniec! Żadnego oszukiwania samej siebie!
'Moja ulubiona koleżanka' kurwa. Ani be, ani me.! Dlaczego to wszystko musi być takie trudne? ale nie złamię się, nie. Obiecałam sobie parę rzeczy i będę miała swój honor!

czwartek, 19 sierpnia 2010

Czasami się zastanawiam czy odpowiada mi moje życie. Czy jestem z niego zadowolona. Czy po prostu nie mam odwagi zmienić cokolwiek. Na dzień dzisiejszy, zresztą od paru dni, nienawidzę swojego życia. Wkurza mnie wszystko co mnie otacza. Wkurzają mnie wszyscy. Poczta milczy, telefon milczy, facebook nie odpowiada. Do dupy to jest.
Jadę do S pogadać z M, odstresować się. Poopowiadać, o ile to się uda, o kuzynie. Jednocześnie wybierając się tam mam nieodparte przeczucie, że spotkam tam W. Może to nie przeczucie? może ja po prostu ja tego chcę?

Z rzeczy przyziemnych- Incepcja- świetny film!!

"Nie bójmy się śnić z rozmachem, złotko"

niedziela, 8 sierpnia 2010

Jedyne meila jakie już dostaje, to tylko newsletter z kina. Telefon też milczy. Tak ciężko nawiązać kontakt? Miało być tak fajnie, miałam jechać nad morze, a potem do Warszawy. Na chwile obecną na morze muszę znaleźć wytłumaczenie, a do Warszawy nie mam już chyba po co jechać...
Cholernie mi z tego powodu smutno. Nie chodzi już o sam fakt rozwinięcia czegoś w coś bardziej dorosłego, jak o to, że czuję się wychujana! Wiem, miałam nie przeklinać, ale inaczej się nie da. Nie rozumiem tego, jak mając ponad 30 lat można być tak nieodpowiedzialnym i przyjmować wszystko na 'lekko'.
Jeden wielki komediodramat.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

INTENSYWNIE i NON STOP. Tylko te słowa są w stanie oddać atmosferę tego weekendu. Zdecydowanie mogę go zaliczyć do najlepszego podczas wakacji, jak nie w T. Tradycją każdej imprezy chyba stanie się przebieganie przez fontannę- przy każdym podejściu coraz bardziej mokra :)Tekst przewodni weekendowej imprezy: Pot leje sie po dupie, który przerodził się potem w : Lezby to lubią!

Ale ten weekend oprócz doznań euforycznych wzbogacił mnie w głęboko duchowe. Czy R ma rację? Chcąc związać się z facetem o 12 lat(!) starszym wiąże się to z pewnym ryzykiem, nie mogę zbyt wiele oczekiwać. R daje mi 3 lata- potem ślub, dzieci. Niekoniecznie w tej kolejności, niekoniecznie dwie sprawy jednocześnie. Niekoniecznie mi się to podoba! Dlaczego muszę być małym emocjonalnym popaprańcem?

"Czy wy też już nie możecie?"

czwartek, 29 lipca 2010

Dlaczego sama siebie oszukuję myśląc , że na nic nie czekam? Czekam, czekam... To jest w tym najgorsze. Jeszcze gorsze jest to, że utwierdzam siebie w przekonaniu, że chcę złapać dystans, nie angażować się, wrzucić na luz. Nie mniej jednak życie bez czekania na cokolwiek nie miałoby najmniejszego sensu, prawda? Dzięki temu istnieje w moim życiu iskierka nadziei. Nadzieja bardzo wzrosła kiedy wyjaśniłam sobie pewne sprawy, z których okazało się, że nie jestem zabawką, ani 'tą' druga. Bynajmniej.

Nienawidzę stanu, w którym ktoś może wiedzieć więcej o mnie, niż ja o nim. Nie lubię tego

sobota, 24 lipca 2010

Czy to normalne, że poszłam z facetem do "łóżka" po jednym dniu znajomości? W sumie po dwóch. Nie było KONKRETÓW, ale sam fakt...
Czuję zarazem euforię, jak i dziwny niepokój. To jest takie przytłaczające.
Dziwnie czuję się z faktem, że ta osoba może wiedzieć o mnie wszystko, a ja nie jestem w stanie o niej znaleźć nic. Oprócz zdjęć, które dużo sugerują, a nie chciałabym aby sugerowały to co mam na myśli.
Generalnie nie zależy mi na stałym związku, ale wolałabym też nie być 'tą drugą' zwaną 'pierwszą'. Jest mi tak zjebanie. (Wiem, wiem. Obiecałam sobie być dorosłą, nie przeklinać...)

Na pocieszenie pozostaje mi 'Wenecja', bo :
"W życiu trzeba pić, palić i kochać chłopaków."

poniedziałek, 19 lipca 2010

Przeglądając i czytając mój stary notes przypomniał mi się dawny rodzaj szczęścia. Wolny od zmartwień, taki beztroski. Życie bez problemów. Lecz w pewnym momencie pojawił się cytat :
"Chciałabym, aby w życiu spotkało mnie coś takiego, że będę płakała z radości."

Na dzień dzisiejszy moja radość objawia się wszystkim, tylko nie łzami. Gdyby ktoś zapytał się mnie o najszczęśliwszy i najgorszy moment w moim życiu nie potrafiłabym odpowiedzieć. Jestem obojętna i wyprana z emocji. W dodatku na świecie jest tyle samotnych ludzi, a ja w takiej sytuacji reprezentuje najbardziej beznadziejny rodzaj egoizmu- jestem samotna, samotnie. Nawet nie potrafię sobie odpowiedzieć, czy mi z tym dobrze, czy źle.